Podziękowania…

Kochani,

Pożegnaliśmy Ojca Konrada. Z jednej strony nieoczekiwanie, bo odejście zawsze jest jakimś zaskoczeniem, zawsze jest za wcześnie. A z drugiej strony widzieliśmy, jak Ojciec gaśnie w oczach, jak słabnie, jak opuszczają go siły i ten jego niezwykły ogień, którym rozpalał wszystkich w pobliżu siebie. Będzie nam go bardzo brakować. Ośmieliłem się wysłać do Tygodnika Polskiego moje listy do Ojca Konrada, które w biuletynie przez dwa ostatnie lata publikowaliśmy przy okazji jego urodzin i imienin. Dopisałem już po śmierci kolejny, być może ostatni fragment korespondencji.